⋘
Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, pytany o możliwe sankcje partii wobec europosła Tadeusza Cymańskiego za jego wypowiedzi dotyczące PiS zapowiada, że będzie przekonywać, by taką postawę zignorować. Cymański, pytany o swoje słowa, mówi : “biorę to na klatę”.Tadeusz Cymański/fot. Łukasz Szeląg /PAP
Cymański w poniedziałek w TVN24 ocenił, że wynik wyborczy PiS jest dla tej partii porażką. Za swoją wypowiedź został skrytykowany przez rzecznika partii Adama Hofmana i szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka.
W czwartek pytany przez wprost24.pl o swą sytuację w PiS Cymański mówił m.in.: “To, co się dzieje, to szaleństwo. Zadałem sobie trud, przeanalizowałem dokładnie moje słowa i jestem zdumiony, że ktoś sugeruje, iż atakuję partię czy prezesa, albo szkodzę tej partii”. Pytany, czy rozmawiał z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim lub Adamem Hofmanem, odparł: “Nie. Prezes jest cwany, on się w takie rzeczy nie bawi, ma od tego swoich pachołków”.
Na pytanie wprost24.pl, dlaczego po każdych przegranych wyborach z PiS odchodzą kolejni politycy “szkodzący partii”, a prezes jest wciąż ten sam, Cymański odparł: “Kaczyński paradoksalnie jest spoiwem partii. On będzie miał swój PiS do końca życia. Pytanie brzmi jednak: jaki to będzie PiS? Bardzo szanuję Kaczyńskiego, to nieprzeciętny i wybitny polityk, ale ta autokracja i dyktatura Co to za pocieszenie, że w PO jest tak samo?”
Rozmowa nieautoryzowana, ale przepraszam
Cymański powiedział dziś, że jego wypowiedzi opublikowane przez wprost24.pl były prywatną, nieautoryzowaną rozmową. - Padły pewne słowa w tej rozmowie, która bez mojej wiedzy i bez mojej zgody została ujawniona. Padły słowa, które nie powinny były paść, czyli “pachołkowie” - dodał. Dziennikarzom w Sejmie Cymański mówił: - Niezależnie, że to była rozmowa prywatna, jest mi przykro i przepraszam tych kolegów, którzy do siebie to odnieśli, za słowa, które padły.
Europoseł dodał, że wypowiedzianych słów nie wycofuje. - Słów nie mogę wycofywać, bo jestem mężczyzną. Słowa pewne padły i biorę to na twarz, na klatę - powiedział.
Pytany, czy obawia się o swoją przyszłość w PiS, powiedział, że nie zastanawia się nad tym i “dochodzi do siebie”. - Jestem trochę zdołowany tą całą sytuacją. Myślę, że ukaże się w portalu wprost24.pl pewne wyjaśnienie przełożonego tego młodego dziennikarza (który opublikował rozmowę z Cymańskim - red.) i ono w jakimś sensie przynajmniej wyjaśni okoliczności mojej wypowiedzi - powiedział Cymański.
Lepiej zajmować się kryzysem, niż PiS-em
W czwartek wieczorem obradował Komitet Polityczny PiS. Błaszczak, pytany czy była na nim mowa także o słowach Cymańskiego i jego sytuacji w PiS, odparł: - My się umówiliśmy, że sprawy, które dotyczą sytuacji na posiedzeniu władz pozostają do naszej wiadomości.
Dodał, że Komitet spotyka się co tydzień i rozmawia m.in. o planowanych projektach ustaw. - Nie było żadnych uchwał, konkluzji, czy decyzji personalnych - podkreślił szef klubu PiS.
Pytany o ocenę ostatnich wypowiedzi Cymańskiego, odparł: - Jest to smutne, bo powinniśmy się zajmować kryzysem, a nie PiS-em. My się zajmujemy kryzysem, Tadeusz Cymański widać woli zajmować się PiS-em. Szkoda - dodał.
Youtubizacja polityki
Błaszczak na pytanie, czy możliwe są jakieś sankcje partyjne wobec Cymańskiego, odparł: - Będę przekonywał moje koleżanki i moich kolegów, żeby zignorować taką postawę. Oceniam to w ten sposób, że polska polityka - tutaj użyję neologizmu - “youtubizuje się”, czyli działa na zasadzie “byle jak, byle głośno”. Tadeusz Cymański tak postępuje, byle jak, byle głośno - powiedział Błaszczak.
Jak zaznaczył, od tego typu polityki nie przybywa miejsc pracy, finanse publiczne nie stają się bardziej uporządkowane. - To jest bicie piany, postpolityka, taka tabloidyzacja polityki, to zupełnie nie ma sensu - ocenił.
Dopytywany, czy będzie sugerował działaczom PiS, by ignorowali Cymańskiego, zaprzeczył. - Będę zabiegał o to, żeby poseł Cymański zajął się walką z kryzysem, a nie z PiS-em. To jest jego wyzwanie, jego praca jako posła do Parlamentu Europejskiego i powinien tej pracy się poświęcić - oświadczył.
Partia wybaczy, ale koledzy nie
Według Ryszarda Czarneckiego, największym przegranym całej sytuacji jest nie PiS, a właśnie Cymański. - Tadeusz Cymański odsłonił inną twarz. Szkoda, że wszedł na taką drogę donikąd - stwierdził.
- Myślę, że on sam się najbardziej ukarał, bo teraz się musi zmierzyć z żalem, zawodem ze strony kolegów, którzy mu mówią: człowieku, czemu to nam robisz, czemu jednak uderzasz we własną formację polityczną? Partia Cymańskiemu może wybaczy, ale koledzy i wyborcy nie - oświadczył Czarnecki.
Europoseł Jacek Kurski pytany, jakiej reakcji prezesa partii spodziewa się w związku z wypowiedziami Cymańskiego mówi: - Nie sądzę, żeby prezes odnosił się do wypowiedzi, która nie była oficjalna, nie była publiczna, bo to nie ma sensu.
Ziobro: Cymański powiedział prawdę
Europoseł Zbigniew Ziobro zaznaczył, że rozmowa Cymańskiego z wprost.pl, nie była przeznaczona do publikacji. - Upublicznianie takich rozmów przede wszystkim wskazuje na to, że dziennikarstwo w niektórych redakcjach sięga bruku. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca - powiedział dziennikarzom w Rzeszowie.
- Abstrahując oczywiście od istoty niezręczności, które znalazły się w wypowiedzi Tadzia Cymańskiego, czy też emocji, w których się znalazł, niepotrzebnie atakowany za to, że powiedział prawdę, no bo przecież trudno, żeby mówił, że wynik jest dobry i było zwycięstwo, kiedy była porażka i za to był niesłusznie atakowany przez innych kolegów - dodał europoseł.
Jednocześnie dodał, że PiS jest partią, która łączy wiele środowisk. - Pewne bogactwo jest naszą wartością. Wierzę, w jedność PiS, szefem PiS jest i liczę, że Prawo i Sprawiedliwość zrobi wszystko, aby wyciągnąć wnioski z wyniku wyborczego i stać się jeszcze sprawniejszą formacją, nie tylko w czasie wyborów, co pozwoli nam jednak już wygrać kolejne - mówił Ziobro.